Dokładka? Poproszę! Kilometrów, czasu.. :)

W ramach biegania, które wciąż nazywam pokontuzjowym (czyli chucham i dmucham na lewą nogę jak się da), pobiegłam przedwczoraj w Londynie jeszcze 3,1km. Co prawda nie wzdłuż Tamizy, jak to ‘prawdziwi’ londyńscy biegacze czynią (wraz z obowiązkowym przebiegnięciem przez Millenium Bridge), a po cichej i spokojnej okolicy..  ale jeśli dobrze pójdzie (czyt. ukradnę milion na ciąg dalszy studiowania),  to we wrześniu tudzież październiku też się nad Tamizą polansuję. Tymczasem kilka miesięcy przerwy od tego zwariowanego miasta.

Wczoraj dochodziłam do siebie bo podróży, ale dzisiaj już przebiegłam się po osiedlu. Tak mnie ucieszyły nowe skarpetki (oczywiście z odpowiednim znaczkiem), i pas na bidon, że mimo, że wydawało mi się, że człapię w iście żółwim tempie, okazało się, że wręcz przeciwnie – 5,2km, dziesięć minut dłużej niż ostatnie kilka wybiegań, i tempo przyzwoite, bo 5:27, czyli o minutę na kilometr szybciej, niż moje króciutkie biegi po kontuzji. Nic, tyko się cieszyć.

W ciągu najbliższych kilku dni planuję przebiec się z O., która nie dość, że biega i to konkretnie, to studiuje medycynę, i obiecała obejrzeć i moją nogę i sam bieg i potruchtać ze mną. Konstruktywnej krytyki nigdy za wiele, a złe nawyki lepiej usunąć jak najszybciej! Może nie będzie aż tak bardzo na mnie krzyczeć : )

Advertisements

2 thoughts on “Dokładka? Poproszę! Kilometrów, czasu.. :)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s