Złej baletnicy…

Wymyśliłam sobie pobiec po raz pierwszy (no, może trzeci, ale to tak w życiu) 10km – na miesiąc przed Nocnym Biegiem Świętojańskim, i zobaczyć, z czym to się je i jaki cel sobie wyznaczyć. Trasa nadmorska wydawała się do tego idealna – równe 5km od mola w Brzeźnie do mola w Sopocie (prawie równe, bo wyszło 10,076), dobra pogoda, zero spalin, pozytywne nastawienie. Tja… Wszystko ładnie pięknie, teraz czas na baletnicę i rąbki. Otóż: poszłam wczoraj biegać w środowisku spalinowym, na moim klasycznym 6,7km. Skarpetki biegowe tańcowały w pralce, więc niewiele myśląc założyłam coś zwykłego. Błąd. Po powrocie do domu ściągnęłam ‘coś zwykłego’, przemoczonego do ostatniego włókna, a oczom mym ukazało się expo 2012 pęcherzy. Załatałam stopy i (względnie) zapomniałam o bólu. Wymyśliłam też, że skoro 7km biegam w tempie 5:40 bez totalnego padania na wszystkie części ciała, to może i tą dziesiątkę dam radę w powietrzu przepełnionym jodem pocisnąć w mniej niż godzinę. Ha, ha, ha… zaczęłam za wolno i za nic nie mogłam porządnie przyspieszyć, było okrutnie parno (wisiały cały czas czarne chmury), ja bez wody, i te pęcherze… o mamo. W głowie tylko ‘no biegnij, przecież się nie zatrzymasz’. Po siódmym kilometrze chyba tylko myśl o tym, że spalę się ze wstydu, jeśli nie dobiegnę, i ‘co ja napiszę na blogu i run-logu’ sprawiła, że dobiegłam. Znalazłam barierkę, porozciągałam się porządnie i podreptałam na tramwaj do domu. Już zaplastrowana, myślę, żeby pobiec pojutrze. I najpierw złamać wynik, który dał mi niezłą lekcję pokory (1:10). I chyba czas przejść z biegania ‘tak sobie’ na jakiś choć minimalny plan – żeby zwiększyć prędkość.

Jutro dopadnę mój komputer i wrzucę filmik ilustrujący moje tempo. Na przykładzie łabędzia, z którym zapoznałam się na sopockiej plaży.

 

apdejt:

A oto i film o jakże głębokim przesłaniu. W połowie coś się dzieje dziwnego, bo chyba bardziej niż filmowaniem łabędzia, zajęłam się strzepywaniem muchy z nogi.

 

Advertisements

One thought on “Złej baletnicy…

  1. Współczuję pęcherzy… A plan to jest dobry plan 😉 Ja też staram się biegać jakoś z pomysłem, ale ostatnio nie wychodzi 😛

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s