Wieczornego biegania cd.

Z porannego biegania wyszło wielkie nic, bo gdy budzik zadzwonił o 5.45, byłam w stanie jedynie wydać z siebie bliżej nieokreślony dźwięk, mający oznaczać, że owszem, mogę wstać, ale będę umierać ze zmęczenia w pracy. Prawda to czy nie, w każdym razie nie wstałam. Natomiast wieczorem… co piętnaście minut wystawiałam głowę na balkon, niecierpliwie czekając na temperaturę znośną, by w ogóle zacząć myśleć o wyjściu z domu. O 20.oo stwierdziłam, że taki moment właśnie nadszedł. Z lekkim niepokojem uświadomiłam sobie, że zostało mi niecałe pół butelki wody, ale lepsze to niż nic. Ipod, telefon (tylko dlatego, że korzystam ze stopera w telefonie), klucze, banknot o najniższym nominale (przydał się w drodze powrotnej, gdy w jedynym czynnym sklepie dopadłam wodę i powerade’a). Na schodach zaczęłam przypinać ipoda i jakaż była moja rozpacz i niedowierzanie, gdy lampka baterii zamigotała na czerwono. Normalny człowiek machnąłby na to ręką i pobiegł. Ale nie ja. Zawróciłam, ze spuszczoną głową wróciłam do mieszkania i zaczęłam ładować kostkę, w duchu się z siebie śmiejąc. Posprzątałam, pokontemplowałam swoje roztrzepanie, i tym razem faktycznie poszłam biegać. Najpierw niecały kilometr do Ogrodu Saskiego, potem okrążenie wokół tegoż i kilka prostych od fontanny do końca parku. 24 minuty, 4,3km. Nogi chciały więcej, łatwo złapałam rytm, ale czułam, że automatyczne truchtanie byłoby głupotą, bo w pewnym momencie poczułam, jak przegrzewa mi się ciało. Wypiłam w międzyczasie wodę, ale było tak parno, że czułam, jak pocą mi się uszy. I broda. I powieki. Nie wiem, czy jakiś skrawek mojego ciała się nie pocił 😉  Dobiegłam do ławki, porozciągałam się, utłukłam kilka bezczelnych komarów (jak widać, istnieją stworzenia, których człowiek w takim stanie nie odstrasza), próbujących pozbawić mnie krwi i postanowiłam iść do domu. Była 21.3o, nadal tak samo parno, wielu biegaczy na ulicach. Wcześniej się nie da. A padać zaczyna dzisiaj dopiero teraz – wyjątkowo późno, bo tuż przed północą.

 Królestwo za bryłę lodu 2x2m, na której można by się rozpłaszczyć do końca świata, albo chociaż tych upałów.

***

A propos telefonu. Albo raczej powodu, dla którego z nim biegam. Tak jak napisałam – chodzi o stoper. Przed dzisiejszym bieganiem spędziłam dobre dwie godziny oglądając pulsometry i zegarki do biegania w internetach. Wiedzy i orientacji w temacie mi nie przybyło, chyba jeszcze bardziej zakręciło mi się w głowie. Oczywiście trzepoczę rzęsami do Polarów i Garminów z najwyższej półki, ale realne możliwości to jakieś 400 złotych (maksymalnie). Zależy mi na pomiarze dystansu, pulsu, kalorii – to przede wszystkim. Zdaję sobie sprawę, że dokładny pomiar to tylko z GPS-sem, ale to chyba jeszcze musi poczekać. Znalazłam to: http://www.sklep-presto.pl/product-pol-23825-Zegarek-outdoor-damski-Accelerator-Carnation-Wms-Tech40.html, http://www.asport.pl/p/20565,320/zegarek-z-pulsometrem-i-sensorem-krokow-health-touch–8482–plus-timex/ i http://www.runexpert.pl/product-pol-2158-Pulsometr-Sigma-RC-1209.html.

A propos 2 – ipod. Nie wyobrażam sobie treningu bez muzyki. Tyczy się to treningu w mieście, bo w lesie wydaje mi się barbarzyństwem zagłuszać przyrodę jakąś Rihanną czy innym Danza Kuduro (tak, tego właśnie słucham, jak biegam – muzyka, która w każdej innej sytuacji sprawia, że przewracam oczami z przerażeniem i chcę uciekać, jest idealna do biegania;)). W każdym razie, jak pokazał dzisiejszy trening, ipod musi być. Mały, zgrabny shuffle. 2GB mieści wszystko, co mi do szczęścia potrzebne. Pamiętam, że kiedy go kupowałam, miał być moją motywacją biegową – i poniekąd jest. Z tyłu mam wygrawerowane (kupując on-line, o czym nie miałam pojęcia, a było bardzo miłą niespodzianką, można wybrać opcję wygrawerowania dowolnego napisu) „keep calm and run on” i tego się trzymam 🙂 Wyjątkiem było bieganie poniedziałkowe z bratem moim – przecież nie wcisnęam sobie w uszy słuchawek. Był to jednocześnie niezły sprawdzian, czy biegamy wempie konweracyjnym – na szczęście tak. Da się więc bez muzyki… ale obowiązkowo w towarzystwie.

Advertisements

3 thoughts on “Wieczornego biegania cd.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s