Dieta oczyszczająca

Dziś mija tydzień diety oczyszczającej. “Po co ci to?”, pyta co druga osoba. Hm. W nazwie “dieta o c z y s z c z a j ą c a” zawiera się chyba sedno sprawy, no ale w porządku… Oto, po-co-mi-to:

Żeby poćwiczyć silną wolę (wierzcie mi, jedzenie samych warzyw i owoców, i to tylko wybranych, to jest wyzwanie).
Żeby oczyścić kubki smakowe.
Żeby poczuć się lżej (i może zobaczyć mniej na wadze, ale to drugorzędna sprawa).

Oraz, cóż za niespodzianka, żeby oczyścić organizm.

Jak się czuję? Od drugiego dnia do teraz – świetnie. Kiepsko było tylko pierwszego dnia, a dokładniej od 16.oo pierwszego dnia. Zaczęła mnie boleć głowa, myślałam, że krótka drzemka pomoże – cóż, gdy podniosłam się z łóżka dwie godziny później, stwierdziłam, że głowa boli nadal, a do tego jest mi niedobrze. O 21.oo zakopałam się pod kołdrą i tak spędziłam czas (śpiąc;)) do 7.oo rano dnia następnego… kiedy to obudziłam się rześka i radosna, bez bólu głowy. Cóż, widać co z człowiekiem robi nagłe odcięcie cukru – słodyczy to ja może dużo nie pochłaniam, ale herbata z miodem to mój regularny napój, do tego słodkie owoce, kawa… dobrze mi ten detoks zrobi.

Czy cele zostały osiągnięte? Ośmielę się rzec, że tak ;). Silna wola – jest. Wrażliwość na smaki – podejrzewam, że też, ale przekonam się wprowadzając stopniowo produkty do menu. Od jutra wkraczają kasze i oliwa z oliwek i tak przez dni kilka, a potem kolejne produkty, stopniowo. Spodnie spadają, na wadze dwa kilogramy mniej, żołądek chyba się skurczył. Cera ładniejsza też 🙂

Jest jeszcze jeden plus – detoks zmobilizował mnie do wyciągnięcia z pawlacza zapomnianej sokowirówki, która teraz służy mi codziennie. A że jesienią jest z czego robić soki i to za małe pieniądze, to wariacje jabłkowo-marchwiowo-buraczano-pietruszkowo-selerowo wszelakie mają miejsce. Postanowienie mam raz w tygodniu robić sobie dzień na płynach – głównie woda, herbaty zielone i ziołowe, oraz soki właśnie.

Szczegółowe informacje o diecie oczyszczającej dr Dąbrowskiej (również pod nazwą post Daniela – zazwyczaj jeśli trwa on 6 tygodni i połączony jest z rekolekcjami, ale ja już tak daleko się nie zapędzałam) można znaleźć tu (klik). Nie każdemu polecana jest taka dieta, są pewne przeciwwskazania i warto w razie jakichkolwiek wątpliwości skonsultować je z lekarzem. Dobrze jest też pamiętać, że to nie jest dieta cud, sposób na ekspresowe odchudzanie itd. – owszem, chudnie się, to oczywiste, ale nie jest to głównym celem tej diety, która ma pomóc pozbyć się toksyn i złogów w organizmie. To jest post leczniczy. Należy go przestrzegać ściśle – jeśli dodamy coś, co sprawi, że organizm przeskoczy znów na odżywianie zewnętrzne (np. kromka chleba dziennie, oliwa do surówek itd.), to lepiej sobie to po prostu odpuścić, bo wyrządzimy sobie szkodę – to dopiero będzie idiotyczna dieta kilkaset kalorii i wyniszczanie organizmu.
Im gorzej się odżywiamy, im więcej pochłaniamy fastfoodów, mięsa, napompowanego chemicznie jedzenia – tym gorzej zniesiemy dietę (szczególnie jej początki). Dlatego warto poprzedzić ją choćby kilkoma dniami lżejszego jedzenia i eliminowania produktów. Przekaz powyższego akapitu jest taki, że nie radzę podejmować decyzji o przejściu na tę dietę z dnia na dzień. Jeśli jednak nie ma przeciwwskazań, to od siebie mogę powiedzieć, że warto – mam nadzieję, że za jakiś czas będę tego samego zdania.

sok-0011

sok-0001

sok-0026

sok2-0032

wikispacer-0282

Advertisements

11 thoughts on “Dieta oczyszczająca

  1. Jestem przeciwniczką takich diet, nie wierzę w ich skuteczność i jak dla mnie mogą wyrządzić więcej złego niż dobrego, no ale jeśli już jesteś w trakcie, to nie pozostaje mi życzyć nic innego jak powodzenia. Dobrze chociaż, że będziesz stopniowo dodawać więcej pokarmów, może w ten sposób uda Ci się uniknąć efektu jojo 🙂

    • Rozumiem. Sama jestem przeciwna wszelkim głodówkom, jednak ta dieta (nieszczęsne słowo “dieta”, od razu kojarzy się z odchudzaniem) głodówką nie jest i, tak jak napisałam, spadek wagi to skutek uboczny. Tu nie ma ograniczeń ilościowych i zupełnie szczerze – ani przez moment nie byłam poważnie głodna przez ostatni tydzień. Micha surówki rano, szklanka-dwie soku świeżego, potem zupa (dyniowa, ogórkowa, warzywna), leczo/duszone warzywa, brokuł… w międzyczasie pogryzane jabłka, ogórki, grejpfrut. Świetne samopoczucie, codziennie budziłam się przed budzikiem. Ciągnęłabym to dłużej, ale jeśli chcę uprawiać intensywniej sport (a do tego wracam po kontuzji), to trzeba wybrać. Tydzień takiego oczyszczania to odpoczynek dla organizmu, a jesień, z bogactwem warzyw i owoców, to wg mnie idealny czas na to. Znam kilka osób, które tę dietę przeszły (kilka lat temu nawet) i wyglądają i czują się świetnie – u nikogo jojo nie było :). Tylko trzeba to robić z głową. I jeszcze raz – głodówkom i dietom z cyklu “schudnij 5 kg w 3 dni” mówię nie :).

  2. Miło czytać kolejną entuzjastkę diety warzywno-owocowej 🙂 gęba się raduje, że są jednak osoby rozumiejące sens tej diety oczyszczającej. Super gratuluję. Ja też w przyszłym tygodniu zaczynam po raz kolejny pyszne, warzywno-owocowe oczyszczanto 🙂

    • O! Poczułam lekką ulgę po przeczytaniu Twojego komentarza, bo mnóstwo osób bez minimalnego choćby zgłębienia tematu przechodzi do ataku… “nie znam się, to się wypowiem” ;). Dwa dni temu sąsiadka zrobiła mi wykład i nastraszyła milionem negatywnych konsekwencji – spojrzałam na jej zmęczoną cerę, posłuchałam o ciągnących się chorobach i westchnęłam…

      We wpisie napisałam, że po tygodniu kończę, ale zdecydowałam się jeszcze trochę trzymać ścisłą dietę, więc cały czas wcinam warzywka 😉

      Powodzenia Tobie! Który raz?

      • Ja już kilka razy dietowałam pełne 6 tygodni z rezultatami fantastycznymi: przede wszystkim waga w dół 5-8 kg i cera prawie bez krost i przebarwień, a to mój największy ból od lat. I ogólnie w środku ciała dużo lżej, głowa oczyszczona, spokojna, układ pokarmowy “cichy i spokojny” – cudnie, lekko i spokojnie na ciele i na umyśle 🙂 Ze 4 razy chyba przeprowadzałam pełne oczyszczanie. I również kilka razy (może ze 3) robiłam krótsze 2-3 tygodnie. To miłego i smacznego przedłużenia oczyszczania 🙂

      • ja z cerą nigdy nie miałam problemów, ale ostatnio coś się popsuło a teraz jest prawie idealnie! 10 dzień dziś 🙂
        A jak u Ciebie było z utrzymywaniem wagi?

      • Z utrzymaniem wagi niestety było różnie. Najlepiej się trzymam po tegorocznej diecie – 2 tygodnie na początku lipca pozbyłam się 4,5 kg i długo trzymałam fason. Dopiero niedawno zaczęłam więcej niedobrych rzeczy jeść i ze 2 kilo wróciło.
        Ja jeszcze nie zaczęłam – muszę wyjeść z lodówki to co nie dietowe, żeby nie wyrzucać 🙂 ale już się nie mogę doczekać. Przypomniało mi się, że bardzo dużą zmianę odczułam też w comiesięcznych babskich sprawach (przychodziło jak w zegarku, sprawnie i bezboleśnie mijało i to samo dotyczyło PMS – prawie w ogóle go nie odczuwałam).

    • rozumiem. o ile nie ma jo-jo, to w porządku 🙂
      uff, dobra wiadomość, bo ja co drugi miesiąc umieram i muszę brać przeciwbólowe na receptę. może się poprawi 🙂

  3. ja mimo,ze jestem miesozercą-rozumiem Twoje podejscie,jestem godna podziwu! czytajac wpis,odrazumozna poczuc,ze diety podejmuje sie osoba swiadoma, odpowiedzialna za wlasne calo,troszczaca sie o siebie a nie rabnieta nastolatka chcaca za wszelka cene dojsc do jeszcze wiekszej niedowagi. Nie wierze,ze Twoje 2 kilo to tluszcz-raczej woda i ew zawartosc jelit,moze glikogen-mimo wszystko zazdroszcze sily woli- fajny wstep na wzmocnienie na jesien 🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s